poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Jak się robi zimne nóżki

Od pewnego czasu chodził za mną pewien pomysł. Dojrzewał sobie nieśmiało. Może nie potrafię, pewnie się nie uda, nie nadaję się... gadało mi coś w środku. Zrobiłam krok, jeden mały i drugi, namówiłam do współpracy przyjaciół i tadaaaam! Nakręciliśmy krótki filmik. Przy pomocy genialnego operatora - Szymona i aparatu znanej firmy, póki co pożyczonego od kolegi (Michał - wielkie buziaki!) nakręciliśmy coś w rodzaju tutorialu, albo raczej ruchomego obrazka w jakości HD, na którym można zobaczyć z czego i jak wykonać uszka do barszczu. Celem jest nie tyle instruktażowe podejście, choć przepis oczywiście zamieszczę. Chodzi o to, że uważam, że samodzielne przygotowanie jedzenia, bez pośpiechu, polepszaczy i fabryk jest zwyczajnie dobre i przyjemne. Dla twórcy i zjadaczy. Może uda nam się pokazać to na naszych obrazkach, mamy w planie przygotowanie serii podobnych. Do filmów sami piszemy i nagrywamy muzykę. Zatem jutro powinien być. Może się spodoba.

Zimne nóżki. Galaretka z zimnych nóżek. 

Wyoglądałam je u Magdy Gessler. Nostalgicznie mnie natchnęła do przypomnienia tego smaku, za którym w dzieciństwie nie przepadałam. Do tej pory robiłam często kurczaka w galarecie. Z oszczędności na kaloriach rzecz jasna. To zupełnie inna bajka i odmienny całkiem smak. Prawdziwe nóżki nie wymagają użycia żelatyny, trzeba je długo gotować a galaretka będzie miała odpowiednią konsystencję.






Składniki ( na ok. 6-7 filiżankowych porcji) : 

- 3 nóżki wieprzowe
- jedna duża golonka (lub dwie jeśli trzeba więcej salaterek z galaretką)
- dwa, trzy listki laurowe
- cztery kulki ziela angielskiego
- dwie marchewki
- duża pietruszka
- kawałek selera
- duży kawałek pora
- cebula opalona w skórce nad płomieniem gazu lub na suchej patelni 
- sól
- pieprz

Nóżki należy umyć i oczyścić, obejrzeć czy nie mają pozostałości włosków, opalić je nad gazem jeśli są. Zalać w dużym garnku zimną wodą (mięso musi być przykryte) i zagotować z zielem angielskim i laurowymi listkami. Zmniejszyć płomień i pozostawić do wolniutkiego bulgotania na ok. 2 godziny. Po tym czasie osolić i dodać warzywa. I zostawić w gotowaniu na kolejną godzinę. Lekko przestudzić, wyjąć mięso, wywar przecedzić. Mięso oddzielić ręką od  kości, drobno pokroić, ja odrzuciłam skóry i tłuszcz. Zostawiłam miękkie chrząstki. Pokrojone zalałam częścią wywaru, zostało go sporo, wykorzystam do jutrzejszego krupniku. Nalałam porcje do filiżanek i salaterek. Na dno każdej można ułożyć groszek, listek pietruszki czy marchewki dla ozdoby. Ostygnięte włożyłam do lodówki do stężenia. Żeby wyjąć łatwo z naczynia i odwrócić na talerzyku, trzeba zanurzyć na chwilę salaterkę w gorącej wodzie. Można podać z cytryną, chrzanem albo z octem.          


Mówię Wam - niebo na talerzu:)

5 komentarzy :

  1. jej, gratuluje! Super pomysł:)
    A galaretkę lubię, ale chyba bardziej na słodko;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki:) W zasadzie...ja też:) Ale rodzina lubi taki oldschoolowy smak mięsożerców:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj,zostanę tutaj na dłużej. Lubię blogi na których zamieszczane są fajne przepisy na dania proste i nasze polskie ;)
    Blog juz dodany do ulubionych ;)
    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie czosnek??

    OdpowiedzUsuń
  5. nie każdy lubi czosnek.... ja tez nie przepadam... osobiście nie dodaje też cebuli a i tak niebo w gębie:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */