środa, 12 czerwca 2013

Konfitura z róży

Nigdy nie myślałam, że zadam sobie trud, żeby ją wykonać. W tłusty czwartek, kiedy wszyscy zachwycali się pięknie usmażonym pączkami (było czym, naprawdę to były bardzo dobre pączki :), kolega zapytał mnie, czy mają różane nadzienie. Miały. Następne pytanie brzmiało - "domowe?" . No nie. Sklepowe. Pyszne, sklepowe, znakomite. Pomyślałam wtedy, że nigdy nie przyszło mi do głowy, by moje nadzienie różane było domowe. I właściwie dlaczego mi nie przyszło. Na moim podwórku rośnie krzak dzikiej róży. Przeszukałam internet - nie tej właściwej. Rozpuściłam wici wśród znajomych, czy aby nie znają miejsc dziką różą pachnących. Znali. Nad wodą.  I jarmark staroci i rękodzieła był jak raz. Pięknie. W ramach niedzielnego relaksu, uzbrojeni w torebki na kwiecie pojechaliśmy szukać krzaków i na zbiór. Najlepiej mieć długie spodnie, zakryte buty i coś z długim rękawem, bo krzaczki troszkę kłujące są, jak to u  róży. Ale i tak było cudnie w tym pięknym kwieciu. Po godzinie mieliśmy sporą torbę - niecały kilogram. Wyszła z tego przyzwoita ilość, tak na ze cztery tury pączków. I mam domową konfiturę z płatków dzikiej róży.  I największą ilość prawdziwej witaminy C na całym podwórku:)


To ten właściwy krzak, który na konfiturę się nada 



składniki: 

- płatki róży
- cukier
- sok z cytryny (nieco kwasku cytrynowego też) 
- trochę wódki lub rumu (miałam rum)

Płatki róży umyć. Niektórzy odcinają białe końcówki płatków, w obawie przed goryczką (sprawdziłam - moje nie miały, także po zrobieniu, nie odcięłam zatem). Dobrze odcisnąć na durszlaku i upchnąć tyle ile się zmieści do dużego kubka, mocno ugniatając. Na tę ilość płatków potrzebny jest taki sam kubek cukru. Przesypać płatki do makutry (u mnie trzy kubki płatków i trzy cukru, mam dużą makutrę), zasypać połową cukru, wlać kieliszek alkoholu i ucierać aż płatki puszczą sok i będą roztarte na miazgę. W trakcie ucierania dodać resztę cukru. Teoretycznie cukier powinien się rozetrzeć i przestać chrzęścić. Mój nieco chrzęści, przewiduję, że rozpuści się w wypieku:). Pod koniec ucierania dodać sok wyciśnięty z cytryny i szczyptę kwasku, bałam się, że dodanie większej ilości soku rozrzedzi zbytnio konfiturę. Konfitura musi być nieco kwaskowa, sama róża jest tylko słodka.    
Róży nie trzeba pasteryzować, ilość cukru jest wystarczająca, by konfitura przetrwała ile się chce.
Rozważam wykonanie jej w przyszłym roku przy pomocy blendera, niektórzy też mielą płatki w maszynce, no zobaczę:)








  Mówię Wam - niebo na talerzu:)

3 komentarze :

  1. w płatkach róży witaminy C to jest jak na lekarstwo, cała jest w owocach, nie zmiania to faktu że zazdroszczę okropnie

    OdpowiedzUsuń
  2. a czy ta konfitura się nie zepsuje? bo nie jest później pasteryzowana

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */