sobota, 29 czerwca 2013

Pierś z kurczaka faszerowana brokułami i kozim serem

Z rozgniecionego, ugotowanego brokuła i koziego sera wyszła bardzo dobra pasta. Połowa została zjedzona zanim trafiła do obiadowego dania. Serek może być kozi, może być z rodzaju bałkańskich, może być to ser feta. Danie nie jest skomplikowane, ładnie wygląda i jest miłym urozmaiceniem obiadowym ze zwyczajnej, kurczakowej piersi.


 



piątek, 28 czerwca 2013

Sernik na zimno z galaretką z truskawek

Wpadł mi w oko pewien sernik na zimno z owocowym musem ukrytym wewnątrz. Mus, a właściwie galaretka z prawdziwych truskawek, po zastosowaniu małego, sprytnego sposobu sprawia, że przekrój sernika bardzo efektownie wygląda. Ostatnimi czasy, w fazie upałów, ciasta z galaretką odmawiały posłuszeństwa, trzeba było zwiększać ilość użytej żelatyny i czas chłodzenia ciasta. Tak jest i tu, z uwagi na perturbacje ze zsiadaniem się masy zwiększyłam nieco jej ilość. Sernik jest bardzo smaczny, czekolada, truskawki i wanilia to bardzo dobre połączenie. Spód sernika stanowi biszkopt z makiem. Ładnie wygląda i lekko chrupie. Biszkoptowy spód oraz galaretkę z truskawek proponuję wykonać poprzedniego dnia, znacznie ułatwi to wykonanie ciasta. 





czwartek, 27 czerwca 2013

Najlepsze knedle z truskawkami

Ciasto z dodatkiem białego sera jest najlepsze. Oczywiście to tylko moja, zupełnie subiektywna ocena, ale to najpyszniejsze knedle z truskawkami jakie jadłam. Nawet te mojej mamy nie były lepsze. Biały ser powoduje, że ciasto na knedle nie jest mdłe i bezbarwne, w sam raz miękkie, ale ścisłe. Najlepiej używać niezbyt dużych truskawek, by kluski nie były wielkie i szybciej się gotowały. Duże sztuki owoców można przekroić na pół. Przy formowaniu ich, najlepiej ręce posypać mąką. Placuszki formowałam na podsypanym mąką blacie, by nie przyklejały się do dłoni. Lepienie ich wymaga nieco cierpliwości, ale smak wynagrodzi wszystko, naprawdę:) Przepis Cioci Gieni znalazłam tu. Proporcje ciasta jak dla mnie są idealne.





  

środa, 26 czerwca 2013

Weki z mięsem

Mięso w słoikach to dobre rozwiązanie dla tych co wybierają się np. na łódkę albo na camping i nie lubią gotowania, albo gotowania w ciasnym kambuzie (ja chyba nawet tam lubię, kto mnie weźmie na łódkę?). W zeszłym roku osobista moja młodzież poprosiła o przygotowanie weków na wyprawę do Norwegii. Młodzież jechała w celach pracowych, zarobić chciała dużo, mało wydać, gotowaniem się wiele nie zajmować. Zajęłam się zatem ja i myśl przyszła mi do głowy, że ja też mogłabym tam pojechać i robić to co lubię - tzn. gotować (kto mnie zaprosi do gotowania w Norwegii?) Weki zeszłoroczne sprawdziły się podobno mistrzowsko, zostały wyjedzone do cna, słoiki pozostały szczelne, nikt się nie zatruł, mięso w smaku i zapachu pozostało niezmienne do końca wyprawy, która trwała 3 miesiące. Lodówki do użytku młodzież nie miała. Wszystko udało się dzięki procesowi zwanemu tyndalizacją. To wekowanie mięsa przez kolejne trzy dni, równo co 24 godziny, by resztki wyginiętych za pierwszym razem bakterii mogły się namnożyć i ponownie zginąć w procesie podgrzewania. W ten sposób wybijamy je do cna. Zamieszczę wpis z jednego forum kuchnia o2.pl

 "Mięso możemy zapasteryzować w różnej wielkości słojach i z przeznaczeniem do spożycia w okresie od 1 miesiąca do 6 miesięcy od chwili pasteryzacji. Dlatego powinniśmy pamiętać, że trwałość produktu zależna jest od czasu i wielokrotności pasteryzacji.
I tak, słoje o objętości 500 ml gotujemy wraz zawartością - 60 minut przy pierwszej, 40 minut przy drugiej, a 30 minut przy trzeciej pasteryzacji. Słoje o objętości 1 l odpowiednio - 90, 60 i 45 minut, a większe, o pojemności 1,5 litra - 120, 80, 60 minut. Pasteryzujemy mięso w odstępach jedno - dwudniowych.

Pierwsza pasteryzacja daje nam trwałość produktu do 1 miesiąca, przy konieczności przechowywania w temperaturze poniżej 10ºC, druga przedłuża nam trwałość do 6 miesięcy, nadal w niskich temperaturach, a trzecia 6 miesięcy nawet bez chłodzenia." 







I takich wytycznych z grubsza się trzymałam. Przeczytałam jeszcze, że temperaturę wrzenia można podnieść dosypując pół kg soli do gotującej się wody. Wekować słoiki można również w piekarniku ustawionym na 110 st. Słoiki napełniałam pozostawiając ok. 2-3 cm wolnego miejsca od góry. Wkładamy zimne słoiki do zimnej wody albo ciepłe do ciepłej. Do zimnego piekarnika- zimne. Różnica temperatur może spowodować pękanie szkła. Lepiej, by ścianki nie dotykały się, a na dno garnka można położyć ściereczkę lub stare gazety. Wolne przestrzenie w słoikach zalewałam specjalnie przygotowanym do tego celu rosołem, można również smalcem, z uwagi na kaloryczność dań, młodzież odmówiła. Do mięsa nie dodaję cebuli ani żywego czosnku, są gazotwórcze i mogą przyczynić się do rozszczelnienia słoików. Mięso doprawiam ziołami i solą, a ekspedycja w zależności od nastroju dorabia do niego różne sosy i dodatki. Do wekowania najlepiej użyć nowych zakrętek (stare bywają powyginane, szkoda pracy, gdyby miały nawalić) oraz należy sprawdzić, czy słoiki nie są wyszczerbione. Gotuję duży garnek rosołu - przepis (niezbyt porządnego, tylko na porcjach rosołowych i warzywach), by zalewać nim mięso.
Przy wekowaniu w piekarniku słoiki czasem syczą i zdarza się im wykipieć. Jeśli po całkowitym ostygnięciu wieczka są wklęsłe - zamknęły się jak należy. Przy kolejnej pasteryzacji zazwyczaj się podnoszą, by znów wklęsnąć podczas stygnięcia.     


wtorek, 25 czerwca 2013

Domowe lody


Nie trzeba mieć maszynki, żeby zrobić lody, choć zawsze myślałam, że kremowej konsystencji bez jej użycia nie uda mi się uzyskać. Robiłam tylko sorbety owocowe, jogurtowe wariacje dla dzieci. Okazuje się, że racji nie miałam. Lody są gładkie, kremowe, mają prawdziwy, śmietankowy smak, są z prawdziwą, niesyntetyczną wanilią. Najlepsza do nich jest krucha, pyszna szarlotka, na którą przepis podałam tutaj , ale solo też są pyszne. Przy użyciu kubeczka śmietanki i dwóch jajek otrzymamy ok. 1,3 l lodów. Baaardzo ekonomiczny i pyszny przepis podaję:) 



   

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Spaghetti z boczkiem i pieczarkami

Z serii niekłopotliwych, bardzo dobrych i szybkich dań, bez filozofii i wygibasów. W czasie kiedy gotuje się makaron można podsmażyć resztę składników i podać dobry obiad w kilkanaście minut. Nie należy do najlżejszych, odchudzającym się proponuję ...odłożyć odchudzanie do następnego posiłku:). Do makaronu dodałam też pokrojoną cukinię, bo lubię jej dodatek w makaronowym zestawie. Przepis na spaghetti z cukinią, boczkiem i pieczarkami podaję.




sobota, 22 czerwca 2013

Muffiny z ananasem

Ananas równa się świeżość, orzeźwienie, skojarzenia z gaszeniem pragnienia. Stąd pewnie myśl o konieczności wykorzystania go w te upały. Być może w zimnym serniku byłby na ten czas jeszcze bardziej odpowiedni, ale muffiny, rzecz prosta i szybka, suche do suchych, mokre do mokrych, zmieszać i gotowe. Pomysł na wykorzystanie pianek marshmallows jako dekoracji podpatrzyłam tu. Muffinki polałam lekko podgrzaną masą krówkową z puszki, ale same płatki wymagają użycia zimnego karmelu, inaczej nie chcą się trzymać. Babeczki z ananasem są wilgotne, najlepiej je wstawić na jakiś czas do lodówki i podać schłodzone. 









piątek, 21 czerwca 2013

Drożdżówki z truskawkami i kruszonką

Z truskawkowej serii zrobiłam wczoraj szybkie i niekłopotliwe drożdżówki. Bez nadziewania, truskawki ułożyłam na wierzchu, posypałam kruszonką i już. Nie wyrabiałam zbyt długo, gdyby tak poświęcić na tę czynność z 10 minut, bułeczki byłyby bardziej puchate, napowietrzone. I tak były bardzo dobre, dziś już ich nie ma, nie ma co marudzić. Drożdżówki z truskawkami to chyba najlepsza rzecz (zaraz po serniku) do porannej kawy :)



czwartek, 20 czerwca 2013

Gołąbki

Młoda kapusta jest już na tyle duża, że nadszedł właściwy czas na najlepsze gołąbki. Liście są delikatne, kruche, nie wymagają bardzo długiego gotowania. Dawno temu, na którymś z blogów podpatrzyłam sposób na obieranie kapusty z liści. Należy wkręcić w głąb korkociąg do wina i zanurzyć kapuścianą głowę w dużym garnku z wrzącą wodą. Manipulowanie nią przy pomocy takiego uchwytu jest dość łatwe. Po chwili gotowania pierwsza warstwa liści mięknie na tyle, że można po kolei odcinać je nożem i przekładać na tacę lub duży talerz i tak po kolei do samego końca. Potem już tylko małym nożykiem skroić lekko wystające, grube nerwy, by liście dały się łatwo zawijać i gotowe. Zimą, kiedy kapusta jest twardsza, po skrojeniu wystającej części, rozbijam delikatnie unerwienie tłuczkiem do mięsa. Od jakiegoś czasu nie gotuję ryżu osobno, wsypuję surowy do mięsa, gołąbki gotują się na tyle długo, że ryż zawsze jest miękki. Zwykle wychodzi ich dużo, bez sosu zamrażam je na plastikowych tackach, okryte folią spożywczą.  




    

środa, 19 czerwca 2013

Kluski ze szpinakiem

Jakiś czas temu przeczytałam na Mirabelkowym Blogu o serze ricotta dodanym do ciasta na kluski do mięsnych lub warzywnych sosów.  Sezon na szpinak się rozpoczął, szybkie i łatwe kluchy z gulaszem zostały podane na obiad. Są miękkie, ładnie wyglądają i dobrze smakują. Myślę, że posypane startym parmezanem i podane np. z fasolką szparagową obejdą się bez mięsnego towarzystwa. 





wtorek, 18 czerwca 2013

Tort bezowy

Pamiętam, że kiedy mój tata miał imieniny, mama szykowała blachy ciast, a on zawoził je do pracy i tam obchodził je hucznie. Kolejne uroczystości odbywały się w gronie rodzinnym i tak świętowanie trwało tydzień. Urodziny olkowe również odbyły się w trzech turach, szczęściara:)
Nie wiem czy to jeszcze tort Pavlova, czy dasquoise (czyt.dakłas), czyli beza w towarzystwie bakalii. Bita śmietana i owoce jak w Pavlovej. Ale dodałam też orzechy. To może trochę dasquoise. Połączenie bardzo dobre i efektowne (podsłuchałam, że Olka mówiła, że ma tort jak z najlepszej restauracji), choć bardzo proste do przygotowania. Nie należy go raczej trzymać w lodówce bo traci chrupkość, najlepiej zjeść od razu, choć u nas poczeka do następnego dnia. Łatwy tort bezowy, tadaaam.









   

niedziela, 16 czerwca 2013

Tort śmietanowy "Zielone jabłuszko"

Sto lat, sto lat kochana Olciu i niech Ci się spełniają najpiękniejsze marzenia !!!!

Najpierw wymyśliłam kolory. A potem smak. Musiało być kiwi, albo zielone jabłko. Jabłek u nas dostatek, odkąd antonówki w ogrodzie nikt nie przycina, szaleje z wdzięczności i rodzi jak szalona. Mam w słoikach karmelizowane owoce. Wykorzystałam. Po dodaniu zielonej galaretki i odrobiny barwnika wyglądały cudnie. Aż żałuję, że z rozpędu ozdobiłam cały wierzch tortu różowymi kropkami i nie dałam nieco tych galaretkowych jabłek. Zieloność w środku pokażę, jeśli okaże się, że został kawałek do sfotografowania. Różowość połączyła się smakiem z konfiturą z róży, myślę, że truskawki też się sprawdzą. No i wszystko razem dało bardzo dobry urodzinowy tort z bitą śmietaną.

p.s. Kawałek został, zamieszczam jego zdjęcie pod koniec posta. Myślałam, że bardziej lubię czekoladowe torty. Ale ten jest znakomity! 




      

sobota, 15 czerwca 2013

Gulasz

Gęsty sos z mięsem duszonym z cebulą i kasza, kopytka albo kluski śląskie  to zestaw ulubiony całej rodziny. Ci, którzy lubią gotować zgodnie ze wskazówkami źródłowymi, powinni użyć do wstępnego obsmażenia mięsa smalcu. Wielu znawców kuchni twierdzi , że w innym przypadku potrawy nie należy nazywać gulaszem. Należy metodą prób odkryć, czy robi nam różnicę rodzaj tłuszczu. Ponieważ nie lubię zapachu smażonego smalcu - nie używam. Za to zanim wezmę się za podsmażanie cebuli i mięsa, wrzucam na lekko rozgrzany tłuszcz przyprawy. Na bardzo krótko, by się nie spaliły, ale by ożywić jeszcze bardziej znajdujące się w nich aromaty. Mięso należy podsmażać partiami, na mocno rozgrzanej patelni lub w rondlu, powstrzymać się od mieszania, by wierzchnia warstwa zbrązowiała, białko szybko się ścięło i zamknęło w sobie soczystości. Do gulaszu używam wieprzowiny lub wołowiny, raczej ich nie łączę ze względu na różną długość duszenia mięsa, niezbyt tłustej ale i nie całkiem chudej, biodrówki, karczku, szynki lub łopatki czy udźca. 

 


piątek, 14 czerwca 2013

Sernik na zimno z truskawkami

Ja znowu o truskawkach. Lubię i do końca sezonu nieprzerwanie będę używać. Zwłaszcza, że obawiałam się, że po ulewach będzie słaby sezon i nastąpi truskawkowa klęska. A one jednak są, wielkie i słodkie! Przejść koło stoiska z nimi obojętnie się nie da.
Ten truskawkowy sernik jest w niewielkim rozmiarze, niezbyt wysoki, jeśli zapowiadają się goście, należy zwiększyć porcję, może do półtorej? Jest kremowy, miękki, no bardzo dobry. Ten na zdjęciu ma odrobinę za mało żelatyny, w przepisie podałam zatem nieco więcej. Po udekorowaniu mamy pyszny sernik truskawkowy na zimno z bitą śmietaną:)  



 

czwartek, 13 czerwca 2013

Ciasto drożdżowe z truskawkami

Idealnie puszyste, lekkie, wilgotne i jeszcze do tego z truskawkami i kruszonką. Ma wszystko co trzeba. Niespecjalnie długo wyrabiane, z lenistwa zwykłego. Niezbyt wielka to porcja, upiekłam je w tortownicy 24 cm. Składników na kruszonkę nie odmierzałam zbyt skrupulatnie,  bo wszystkiego ma być mniej więcej tyle samo - cukru, mąki i masła. Do drożdżówki lubimy kubek mleka z lodówki. Albo kawę zbożową z mlekiem. Albo kawę zwykłą po prostu. Długo świeże, jeśli pamięta się o przykrywaniu go szklanym kloszem lub wilgotną ściereczką.



środa, 12 czerwca 2013

Konfitura z róży

Nigdy nie myślałam, że zadam sobie trud, żeby ją wykonać. W tłusty czwartek, kiedy wszyscy zachwycali się pięknie usmażonym pączkami (było czym, naprawdę to były bardzo dobre pączki :), kolega zapytał mnie, czy mają różane nadzienie. Miały. Następne pytanie brzmiało - "domowe?" . No nie. Sklepowe. Pyszne, sklepowe, znakomite. Pomyślałam wtedy, że nigdy nie przyszło mi do głowy, by moje nadzienie różane było domowe. I właściwie dlaczego mi nie przyszło. Na moim podwórku rośnie krzak dzikiej róży. Przeszukałam internet - nie tej właściwej. Rozpuściłam wici wśród znajomych, czy aby nie znają miejsc dziką różą pachnących. Znali. Nad wodą.  I jarmark staroci i rękodzieła był jak raz. Pięknie. W ramach niedzielnego relaksu, uzbrojeni w torebki na kwiecie pojechaliśmy szukać krzaków i na zbiór. Najlepiej mieć długie spodnie, zakryte buty i coś z długim rękawem, bo krzaczki troszkę kłujące są, jak to u  róży. Ale i tak było cudnie w tym pięknym kwieciu. Po godzinie mieliśmy sporą torbę - niecały kilogram. Wyszła z tego przyzwoita ilość, tak na ze cztery tury pączków. I mam domową konfiturę z płatków dzikiej róży.  I największą ilość prawdziwej witaminy C na całym podwórku:)


To ten właściwy krzak, który na konfiturę się nada 



wtorek, 11 czerwca 2013

Bułeczki z truskawkami

Ciasto drożdżowe na śniadanie lubię nie mniej niż sernik. Gdyby mieć taki budzik, podający świeże drożdżówki z mlekiem, mogłabym wstać dla nich o szóstej. A niech tam sobie pada i grzmi nawet, wstanę. A gdyby drugi budzik podawał mi same truskawki zmiksowane z mlekiem i cukrem, wstanę nawet 5.30. Motywacja zewnętrzna jest ważna. A dzisiaj, dodatkowo, każda drożdżówka oprócz truskawki, ma w środku nieco białego, słodkiego sera. Rozpusta. Drożdżówki z serem i truskawkami.


   

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Zupa koperkowa

Lubię tę zieleninę. Jest jej teraz wielka obfitość i tak już zostanie do września a nawet października. O smaku tej zupy stanowią dwa solidne pęczki koperku, z czego większość podsmażona na łyżce klarowanego masła i delikatny wywar drobiowy.  Jest bardzo pachnąca, lekko kremowa, choć nie krem. Przyrządzona w ten sposób, to najlepsza zupa koperkowa jaką znam, choć wygląda niepozornie. No bardzo polecam:)




niedziela, 9 czerwca 2013

Ptysie z bitą śmietaną

Ptysie nadziewane prawdziwą, bitą śmietaną trudno dostać w cukierni. Ciasto po pewnym czasie nasiąka i staje się coraz bardziej miękkie, co miewa znaczenie dla ich wyglądu. Pamiętam takie wielkie, napełnione ubitą pianą z białek, czasem zabarwioną na jakiś kolor, które można było dostać w cukierni koło szkoły. Nie kupowałam ich, moja mam robiła domowe, chyba z poczwórnej porcji, bo pamiętam półmiski stojące w całej kuchni.  Mój tata razem z bratem musieli dawać im radę, bo niewiele z nich zostawało do następnego dnia. Najlepiej usztywnić śmietanę przy pomocy dodatku serka mascarpone, można też użyć śmietanfixu. 




sobota, 8 czerwca 2013

Pizza

Ciasto na pizzę potrzebuje wysokiej temperatury. Nie wiedziałam o tym kiedyś i po kilku średnio udanych próbach odpuściłam sobie jej przygotowywanie uznając, że dobrą pizzę należy zamawiać wyłącznie w miejscu właściwym, czyli w pizzerii. Aż trafiłam na posta w jakimś blogu (wtedy nie przywiązywałam wagi do nazw i nie zapisałam), gdzie autorka pisała o koniecznie wysokiej temperaturze pieczenia. I o tym, że pizza zyskuje chrupkość spodu, kiedy podsypiemy blaszkę kaszką manną. A sama odkryłam, że wyłożenie blaszki papierem do pieczenia daje dobry efekt. Przepis poniżej to szybki i najłatwiejszy sposób na ciasto do pizzy. Nie wykonuję zaczynu, drożdże kruszę do mąki a ono rośnie pięknie ile trzeba. Na wierzchu pizzy każdy układa to, co najbardziej lubi. Ponieważ piekarnik jest rozgrzany do najwyższej temperatury, pizza piecze się ok.10 minut. Jeśli ktoś lubi lekko roztopiony ser, niech posypie pizzę dopiero dwie minuty przed końcem pieczenia. Albo wyłączy górną grzałkę piekarnika, wtedy efekt jak dla mnie jest optymalny. Tym razem dodałam do pizzy zielone szparagi, kukurydzę, włoską szynkę i kilka suszonych pomidorów ze słoika. Pyszność.




piątek, 7 czerwca 2013

Ciasteczka dla dzieci

Jestem pewna, że większość dziecięcych łapek natychmiast sięgnie po te bardzo dobre i ładne ciasteczka. Kiedy układałam je do zdjęcia, brakowało mi tylko Plastusia z tosinego piórnika. Pomyślałam o tym i poszłam poszukać jakieś starej plasteliny. Nie było. Znalazłam za to kredki, choć ich opakowanie nie było żółte i nie miało obrazka z TYM pluszowym misiem. Za to przysięgam - obok kredek leżała książka "Plastusiowy pamiętnik". Cuda!
       Przewiduję, że mała Zosia schrupała kolorowe ciastka od razu po ich otrzymaniu. Są dość miękkie, zawierają mielone migdały, nie wymagają żadnych specjalnych umiejętności piekarskich, wystarczy zmieszać składniki, wyłożyć porcjami na blaszkę i to cała praca. Zrobiłam je w czasie, kiedy gotowały się ziemniaki na obiad. Właściwie nawet małe dziecko przy pomocy mamy poradzi sobie z ich wykonaniem. A słoik takich ciastek równa się uśmiech od ucha. Bo to są po prostu najlepsze i najłatwiejsze ciasteczka dla dzieci:) 




   

czwartek, 6 czerwca 2013

Spaghetti carbonara

Rodowici Włosi wykonują go na różne sposoby przysięgając, że tylko ich przepis jest właściwy. Być może są jakieś ortodoksyjne szkoły gotowania tego makaronu, ale to zupełnie umowne historie i trzymać się sztywno nie ma po co, byle talerze były puste i domownicy zadowoleni. Osobiście umówiłam się ze sobą, że raz spaghetti alla carbonara ma śmietankę, raz śmietankę i jajka albo same jajka. Niekiedy dodam do makaronu podsmażaną cebulę innym razem natkę pietruszki. Zawsze dodaję wędzonkę, zwykle boczek, cudnie jeśli to jest jakaś włoskość czyli np. pancetta, (włoski suszony boczek, ale dość drogi i trudniej dostępny), długodojrzewająca szynka  albo jeszcze coś innego. Filozofia dania polega na tym, by powstały sos nie ściął się pod wpływem temperatury, zatem przed wylaniem jajecznej czy śmietanowej masy na makaron należy zdjąć patelnię z ognia. Przygotowanie spagetti carbonara zajmie kilka chwil, jest doskonały dla zabieganych, leniwych i nastawionych na dobry i szybki efekt.     



środa, 5 czerwca 2013

Muffiny, babeczki z truskawkami

Bardzo trudno powiedzieć sobie - zjem jedną. Są znakomitym testem na silną wolę. Najlepiej zaprosić łasuchowych gości i niech wyjedzą je jak najszybciej. Miękkie, wilgotne i zupełnie jak brownie, choć nieco wyrośnięte. Bardzo czekoladowe. I do tego ten kontrastowy, lekko kwaśnawy dodatek truskawki i bita śmietana. W zależności od wielkości foremek ilość sztuk wyjdzie różna. U mnie wyszłoby pewnie 14. Mam 12 niezbyt wysokich babeczkowych dołków, zostało więc trochę ciasta, które wylałam do małego naczynia żaroodpornego. Jeśli ktoś ma formy na muffinki normalnej wielkości, przy 12 sztukach ilość czekoladowej masy powinna być odpowiednia. Jeśli odrobina ciasta zostanie, można uformować kilka okrągłych ciastek na papierze do pieczenia i włożyć do piekarnika razem z babeczkami.



   

wtorek, 4 czerwca 2013

Szpinak

Nauczyłam się go robić niedawno, tzn. kilka lat temu. Nie chcę myśleć, kiedy było "dawno". O rany.  Przekonałam się do jego smaku w jednej z restauracji Sfinx, podawany był jako "delicja z kurczaka ze szpinakiem". Szpinak ułożony był na płacie z piersi z kurczaka, grillowanym z curry. Przeniosłam ten zestaw do domowej kuchni i siedzi zagnieżdżony jak nie wiem co. Ten przepis, to receptura na najlepszy szpinak jaki do tej pory jadłam. Jeśli ktoś przygotowuje go pierwszy raz, niech nie zwiedzie go pozornie wielka ilość np. kilograma tej zieleniny. Po wrzuceniu na patelnię, jego objętość zmniejszy się w niebywały sposób i zostanie porcja dla dwóch, trzech osób. Zdarza się też, że kupując mrożony produkt nieznanej firmy dostajemy w paczce dużą ilość wody z małą ilością zieleniny. Z mrożonek wolę ten w liściach niż rozdrobniony. Niektóre firmy robią go w postaci "brykietów", to dość wygodne, kiedy chcemy użyć niewielkiej ilości do zabarwienia dipu, albo dorzucić do jajecznicy. A bardzo dobry, świeży szpinak ma intensywnie zielone, niepogniecione listki.





poniedziałek, 3 czerwca 2013

Sałatka z kurczakiem i surowym kalafiorem

Lubię jak jedzenie chrupie. Płatki kukurydziane, prażony słonecznik, orzeszki w cieście. Myślałam kiedyś, że kalafior w surowej formie nie nada się do niczego. Na jednym z wakacyjnych wyjazdów gospodyni podała takie cudo do obiadu. Bez mięsa, bo była to surówka (jak na zdjęciu) i  kotlet schabowy na drugie był jak raz. Wielokrotnie powtarzałam ten skład w domu, aż raz przy dodatku resztek pieczonego kurczaka powstała z niej sałatka. Niestety nie przechowuje się długo, kalafior następnego dnia zrobił się gorzki. Zatem należy zrobić jej taką ilość, jaką przewiduje się do zjedzenia tego samego dnia.



  

niedziela, 2 czerwca 2013

Koktail truskawkowy

Wyczekane, polskie truskawki w końcu są. Niby mrożone owoce dają podobny efekt, ale... te świeże mają kształt i kolor, przez to dają jeszcze więcej przyjemności. Zanim nastał luksus mikserów, moja mama rozgniatała owoce w kubeczkach widelcem. Taką wersję lubię najbardziej. Kiedy w szklance pływają truskawkowe kawałki. Gdybym miała wybrać najlepszą dla mnie rozkosz dla podniebienia na świecie, to byłby właśnie ten koktail z truskawek. W moim przekonaniu, to ambrozja i absolutne mistrzostwo świata smaku. Gdyby nie rodzina, zaprzestałabym gotowania na cały truskawkowy sezon. Wystarczyłby dzbanek albo trzy różowego nektaru. Przynajmniej, tak mi się wydaje :)


sobota, 1 czerwca 2013

Biszkopt z kremem czyli ciasto "Niebo"

Nazwa wskazuje, że koniecznym było upieczenie go i zamieszczenie na tym blogu.:) Ta słodycz przeznaczona jest dla wielbicieli biszkoptowych puszystości. Wydawało mi się, że nie będzie to jakiś spektakularny sukces wypiekowy, jednak kiedy goście sięgali po trzeci kawałek, zmieniłam zdanie. Lubię, kiedy biszkopt jest wilgotny, zatem do przepisu dopisałam jeszcze nieco cytrynowego ponczu i wiśnie. Ciasto wyrosło mocno, następnym razem upiekę go z minimalną ilością proszku do pieczenia   (u mnie ilość już zmniejszona) albo nie dodam go wcale, zwiększę też ilość kremu. A ciasto znalazłam tu.



Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */