wtorek, 18 listopada 2014

Ryba w galarecie. Ryba faszerowana w galarecie. Rolada z ryby

W moim rodzinnym domu był to specjał nad specjały. Przypomniałam sobie o nim w kontekście rozważań "co by tu w tym roku na wigilię". Danie niby jakby z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, nieco trącące komunistyczną restauracją i tzw. garmażem. Ale w jakiej jakości! Zrobiłam, w galarecie zamieściłam nawet jajka, groszek i marchewkę:). Całość ma bardzo delikatny smak. Danie dietetyczne że hoho, dla osób dbających o linię świetne, a równie dobre. Gdzieniegdzie nazywano je "roladą" albo jak u nas w domu - "faszerowaną rybą", stąd tytuł posta, choć faszerowania znamion tu brak. Moja mama zdaje się początkowo zawijała rybny farsz w całe płaty, ale szybko zrezygnowała, wolała zdaje się prostsze rozwiązania. Zwykle używała dorsza lub mintaja, ale myślę, że każde mięso białych ryb się nada. Choć rodem z PRL-u, bardzo dobra, zimna przekąska warta przypomnienia.



składniki ( na większe przyjęcie można wziąć podwójną porcję) : 

- 0,5 kg fileta białej ryby, np. dorsza, miruny, mintaja
- 2 jajka
- dwie czubate łyżki kaszy manny
- sól, biały pieprz, szczypta ostrej papryki, łyżeczka całych ziaren gorczycy, duża szczypta gałki muszkatołowej, pół łyżeczki cukru, łyżeczka soku z cytryny
- dwie duże łyżki posiekanego koperku lub natki pietruszki

na galaretę :

- 1,5 l wody

- 5 marchewek
- 3 pietruszki
- pół selera
- por
- dwie cebule
- 6 kulek ziela angielskiego
- 2 listki laurowe
- żelatyna rozpuszczalna w gorącym płynie -  półtorej łyżeczki więcej niż zaleca producent na opakowaniu, na 1,5 l płynu)
- do smaku - sól (u mnie pół łyżeczki), pół łyżeczki cukru, trzeba spróbować i doprawić wg. swojego uznania

Warzywa obrać, pokroić jeśli grube na pół, zalać zimną wodą, dodać ziele i listki, osolić, zagotować, zmniejszyć ogień. Gotować ok. godziny, przecedzić przez sitko. Rybę rozmrozić w pokojowej temperaturze, następnie zmielić w maszynce. Dodać resztę składników farszu, wymieszać. Z plastikowej folii spożywczej odciąć dwa kawałki długości ok. 35 cm. Ułożyć na kuchennym blacie najpierw jeden, potem drugi, by zachodził dłuższym bokiem na ten pierwszy. Oba mają stworzyć jeden, większy kawałek. Zamiast folii można użyć kilkakrotnie złożonej gazy lub zwykłej ściereczki kuchennej. Wyłożyć masę na przygotowany materiał, uformować wałek grubości ok. 10-12 cm. Zawinąć ściśle jak baton czy wielki cukierek i zawiązać końce gazy lub folii bawełnianym sznurkiem czy nitką. Folię nakłuć wykałaczką dookoła w kilku miejscach. Pakunek z masą rybną włożyć do gorącego wywaru i gotować 30 minut. Ponieważ wywar nie zakryje go w całości, należy obrócić go co 10 minut. Wyjąć rybę na deskę do krojenia i bez rozwijania  pozostawić do ostygnięcia. Jeśli wywar jest mętny, należy dodać do niego roztrzepane białko oraz łyżkę octu, zagotować i kiedy białko się zetnie, przelać wywar przez złożoną podwójnie gazę lub bardzo gęste sitko. Żelatynę rozpuścić w ok. połowie szklanki gorącego wywaru, dobrze wymieszać, wlać do całości. Na dno półmisków wylać trochę ( ok. 0,5 cm) galarety, odstawić do zastygnięcia w chłodne miejsce. Rozwinąć ostrożnie rybę i pokroić cienkim nożem na plastry grubości centymetra. Ułożyć je na zastygniętej galaretce razem z ewentualna dekoracją, zalać całość delikatnie resztą wywaru. Należy polewać również kawałki ryby i dekoracji, by żadna wystająca część nie pozostała sucha. Całość odstawić do lodówki lub w inne chłodne miejsce do stężenia.  
               



Mówię Wam - niebo na talerzu:) 

10 komentarzy :

  1. faktycznie takie prlowskie, ale u mnie też się robi podobnie :-) i smakuje pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w domu robi się tylko całego karpia w galarecie, tej wersji nie znałam, wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie zawsze karp w galarecie, ale chętnie spróbowałabym Twojej wersji.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, może nasz pamięć sięga jedynie PRLu, ale to staropolskie danie. Tylko oruginalnie z ryby delikatnie ściągało się skórę, mięso oddzielało od ości, robiło masę j.w. i masą tą napełniało skórę. Wtedy dopiero się gotowało. Stąd nazwa ryba faszerowana. Moja babcia robiła tak, potem przeszła na gazę ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. No, może nasz pamięć sięga jedynie PRLu, ale to staropolskie danie. Tylko oruginalnie z ryby delikatnie ściągało się skórę, mięso oddzielało od ości, robiło masę j.w. i masą tą napełniało skórę. Wtedy dopiero się gotowało. Stąd nazwa ryba faszerowana. Moja babcia robiła tak, potem przeszła na gazę ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta skóra to wyższy poziom cierpliwości:)

      Usuń
  7. Witam.Mam pytanko,czy te 2 jajka do farszu mają być ugotowane czy surowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za odpowiedż,zrobię na Święta.Pozdrawiam

      Usuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */