czwartek, 29 października 2015

Ciasto napoleońskie z makiem. Napoleoński tort makowy. Białoruś i Żenia.

Bardzo podobne ale nieidentyczne ciasto podpatrzyłam w wileńskiej cukierni. Nazwę przetłumaczono jako "mommys poppy seed napoleon cake" czyli mamina makowa napoleonka. Ładnie, prawda? Torty z francuskiego ciasta, łączone z budyniowymi kremami to często spotykany tam smakołyk. Najczęściej występują w komplecie z dekoracją z trójkątnych, listkowanych, chrupiących kawałków, wyglądają cudnie. Trzeba dnia lub dwóch, by smaki przeniknęły się, część chrupiącego ciasta zwilgotniała od kremu. Cierpliwość zostanie nagrodzona. Można próbować już po trzech czterech godzinach, a niech tam. Ale te wytrzymałe dłużej kawałki są najlepsze...:) Biszkopt makowy można upiec nawet dwa dni wcześniej. Do składania tortów używam plastikowych podkładek (na zdjęciu różowa), to bardzo przydatna rzecz, umożliwiają bezpieczne przenoszenie ciasta z patery do pojemnika w lodówce.

Odbyłam z Olcią piękną wycieczkę. Do Wilna. I na Białoruś. By znaleźć rodzinne korzenie. Odszukałyśmy ciocię (z blinami!) i grób pradziadka. Zwykle nie opisuję tu prywatnych zdarzeń. Ale teraz sprawa jest wyjątkowa, bo wiele doznań było bardzo kulinarnych. Jakie oni tam mają jedzenie! Już zapomniałam, jak smakuje wędlina z mięsa od zwierząt karmionych sposobami naszych dziadków. Te ich wędzonki i suszonki, miód, żurawina prosto z lasu, ojej! A nasze ciastka sklepowe są duuużo mniej smaczne niż te z niezbyt kolorowych, białoruskich sklepów. Śmietana - tam jest śmietana! Mało tych chudych i z dodatkami, łyżka staje i prawie można ją kroić. Na białoruskiej wsi, gdzie kury nie jedzą sztucznej paszy, dziobią trawę i ziarna które wyrosły 30 km od drogi asfaltowej, jajko jest inne. Zupełnie inne. Jest bardzo biednie, ale ludzie mają błyszczące włosy, mocne paznokcie i zdrową skórę. Jedzą duuużo białej mąki i ziemniaków. Ale one też smakują inaczej. Jakie to wszystko było smakowite, pojęcia nie macie. Przesympatyczny proboszcz z parafii Świr (co poradzę, taka nazwa:) od ręki nakarmił nas zupą i podał rybę w śmietanie z ziemniaczanym puree jakiego nie jadłam od lat. Nawet chyba nie jadłam takiego nigdy. Żeby nie te ciastka, którymi opchałyśmy się tuż przed tym spotkaniem, nie wiem czy zachowałybyśmy powściągliwość. Dzięku-jemy:) No przepięknie było! Więcej zdradzić na razie nie mogę, bo echa wycieczki będą pobrzmiewać u mnie w kolejnych przepisach. Powiem tylko, że na miejsce dowiózł nas pociąg, a potem Żenia, na oko lat 20. Albo mniej? Najpierw dowiózł trochę, miał nas wyrzucić na jakąś drogę, gdzie można by łapać stopa. Ale zobaczył, że dalej też bieda z autobusami i autostopów jak na lekarstwo. I jechał dalej. Wyszło 100 km w jedną stronę, nie chciał pieniędzy. Bo ludziom trzeba pomagać - powiedział. Dopilnował by opiekę nad nami przejął kto inny i pojechał z powrotem. Bez asfaltu przez pierwsze 30 km. Żenia - jesteś wspaniałym, cudnym człowiekiem. I nie mam Twojego adresu. Odezwij się!

P.S. Czy ktoś wie, jak nazywa się korzeń z którego robi się nalewkę dobrą do nacierania przy schorzeniach stawów? Kupiłyśmy na rynku i nie wiemy co on za jeden:)



składniki (na tortownicę ok. 21 cm)

- opakowanie ciasta francuskiego

na biszkopt makowy: 
- 6 jajek
- 3/4 szklanki cukru lub nieco mniej
- łyżka cukru waniliowego
- 3 łyżki kaszy manny
- łyżka tartej bułki
- łyżeczka proszku do pieczenia

- 200 g zmielonego maku (można kupić w marketach gotowy, zmielony mak, nie ten w puszce, w plastikowych woreczkach, suchy)

na krem: 
- 1 l mleka
- 5 żółtek
- 50 g masła
- 3 czubate łyżki cukru
- łyżka cukru waniliowego lub lub miękki środek laski wanilii
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej
- łyżka mąki pszennej
- 2 łyżki brandy (niekoniecznie)
Jeśli ktoś lubi - może dodać na końcu drobniutko pokrojone w kostkę ananasy czy mandarynki z puszki lub zmiksowaną garść mrożonych malin - pięknie przełamią słodycz tortu.

do nasączenia: 
- półtorej szklanki lekko osłodzonej herbaty z sokiem z połówki cytryny lub soku pomarańczowego wymieszanych z kieliszkiem mocnego alkoholu
do dekoracji:
- ok. 5 dag białego sera (może być zmielony lub rozgnieciony mocno widelcem)  

Biszkopt
Z maku odłożyć dwie łyżki do obtoczenia kulek do dekoracji. Resztę  zalać wrzątkiem i odstawić na min. 60 minut lub jeśli mamy możliwość - na dłużej. Odsączyć z wody na gęstym sicie. Dwie łyżki namoczonego odłożyć na później do dekoracji. Piekarnik ustawić na 170 st. Tortownicę wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Żółtka oddzielić starannie od białek. Odrobinki żółtek, jeśli wpadną, należy starannie usunąć. Żółtka ubić z cukrem i cukrem waniliowym na jasny puch. Ubijając, dodawać po łyżce zmielony i odsączony mak. Kolejno wmieszać porcjami  kaszę i tartą bułkę. Gdy wymieszają się na jednolitą masę, umyć łopatki miksera i wraz ze szczyptą soli ubić na sztywną pianę białka. Wmieszać ją łyżką, delikatnie i wolno do masy makowej. Całość wlać do tortownicy i wstawić do nagrzanego piekarnika. Piec ok. 40 minut. Studzić na kuchennym blacie. Po całkowitym ostygnięciu pokroić na trzy warstwy.  

Piekarnik rozgrzać do 180 st. Ciasto francuskie rozwałkować na podsypanym mąką blacie lub na arkuszu papieru do pieczenia, tak by dało się z niego wykroić cztery krążki odrysowane od tortownicy. Należy rozciągać je wzdłuż długiego boku. Wyciąć krążki i układać pojedynczo lub po dwa na dwóch blaszkach - półkach piekarnika wyłożonych papierem do pieczenia. Pozostałe po wykrojeniu ciasto pokroić na różnej wielkości trójkąty. Do nagrzanego piekarnika włożyć ciasto i  piec z funkcją termoobiegu do zrumienienia płatków (ok. 5-10 minut). Bez nawiewu, blaszki należy wkładać pojedynczo. Po upieczeniu ostudzić.
Krem:
Z jednego litra mleka odlać do większego naczynia szklankę. Rozmieszać w nim dokładnie żółtka, mleko i mąki. Pozostałą część mleka zagotować z masłem, cukrem i wanilią. Mieszając intensywnie mleko wlać cienką strużką zawiesinę z żółtkami. Gotować dalej mocno mieszając, aż masa zgęstnieje. Odstawić do ostygnięcia. Przed składaniem ciasta można przemieszać lub zmiksować budyń, by masę było łatwiej rozsmarować.

Na paterze, najlepiej - na podkładce ułożyć warstwę makowego biszkoptu. Nasączyć 1/3 porcji ponczu. Nałożyć kropki kremu (w ilości ok. 1/4 całości)  i delikatnie i cierpliwie rozsmarować. Może być niezbyt równo. Położyć krążek francuskiego ciasta, wyłożyć kropki kremu ( ciasto może się połamać- nie szkodzi), przykryć warstwą biszkoptu. Nasączyć. Posmarować kremem. Przykryć ciastem francuskim, posmarować kremem. Przykryć biszkoptem makowym, nasączyć. Posmarować niewielką ilością kremu, tylko tyle, by przykleiły się do niego okruchy z pozostawionych kawałków ciasta. Dwa krążki ciasta pokruszyć. Połową okruchów okleić wierzch i boki tortu. Drugą część wymieszać i ugnieść z makiem i łyżką rozgniecionego widelcem białego sera. gdyby było zbyt luźne- dodać pokruszone herbatniki lub łyżkę, dwie tartej bułki, jeśli za twarde - odrobinę dżemu lub łyżkę śmietany. Chodzi o to, by masa dała się utoczyć w kulki i opanierować w maku. Udekorować wierzch kawałkami ciasta ( tymi trójkątnymi resztkami) i makowymi kulkami. Ciasto francuskie przechowywane w lodówce łapie wilgoć i przestaje być chrupiące. Dlatego trójkątne dekoracje widoczne na zdjęciu lepiej ustawić tuz przed podaniem tortu. Wklejałam je na krem i podtrzymywałam gdzieniegdzie wbitymi wykałaczkami. Samo ciasto można przechowywać w lodówce.      
   


Mówię Wam - niebo na talerzu:)

11 komentarzy :

  1. Wyjątkowe ciasto, wygląda bardzo,bardzo apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Beato, piękna ta Twoja opowieść. I pełna sentymentu :).. Cóż, pewnie wielu czytelników pomyśli tak samo, bo powrót do korzeni to magia. Odkrywanie ludzi i miejsc dla nas ważnych na pewno zostawia swój ślad w naszej teraźniejszości. To bezcenna wartość.
    A co do tortu, to oryginalny i wygląda smakowicie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne, po prostu cudowne - smakowita gawęda, smakowity przepis. Jeśli można grzecznie poprosić - więcej takich opwieści, są dodatkową oprawą i przyprawą dla tych pyszności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobione, zjedzone...wyszło bardzo smaczne! Ja, w obawie przed zbytnią słodkością, dodałam warstewkę dżemu z czarnych porzeczek, dosyć kwaśnego. Smaki połączyły się idealnie i tort właściwie zniknął ze stołu :O) Po prostu rozpływał się w ustach. Acha, zrobiłam go w przeddzień uroczystości, więc miał czas się poprzegryzać. Dziękuję za pomysł!

      Usuń
  4. Czytając Twoją opowieść przeniosłam się na chwilę w rodzime strony. Tęsknię za prawdziwą śmietaną, kiełbasą palcówką, kumpiakiem i polędwicą suszoną... I za tortem napoleonem też tęsknię. Takie makowej wersji nigdy u nas nie robiono, zawsze był tradycyjny. I tu mogę potwierdzić, że rzeczywiście, najlepszy jest po 2-3 dniach:)
    Będę czekać na kolejne relacje z podróży:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten biszkopt wygląda rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */