piątek, 21 października 2016

Jak się kisi kapustę w słoikach? Przepis na domową kapustę kiszoną

Zapomniałam już, jak smakuje zwyczajna, domowa, niepolepszana niczym kapusta kiszona. Już od dawna poszukuję przyzwoitego źródełka i nic. Proces kiszenia kapusty kojarzyłam z wielkim przedsięwzięciem, kaloszami, piwnicą i wielkim ugniataniem. No i przede wszystkim beczką. Klimatyczną, wielką dębową. Nie mam. Dlatego za kiszenie się nie brałam aż... Szymon powiedział że może będzie kisił. W plastikowej beczce jakiej używam do przechowywania mąki. Piekę chleb, po mąkę jeżdżę do młyna i biorę paczkę 20 kilo. Żeby mole i myszy mi nie zżarły, trzymam w zakręconej, plastikowej beczce na klatce schodowej.
No i wczoraj dostałam sms - zostało mi pięć kilo, weźmiesz? No rzecz jasna. Zasoliłam i dziś wepchnęłam do słoików, bez beczki, internetów się wcześniej naczytawszy. I dziś pojadę przynajmniej po 20 kilo poszatkowanej kapusty. Jeśli uda mi się domowa kapusta kiszona do wigilijnej kapusty z grochem - to będzie coś.
Szymon znalazł panią ogrodniczkę, która przyrzeka, że kapusty nie nawoziła sztucznie. To bardzo ważne, bo przenawożona kapusta zamiast ukisnąć - zgnije. Po ukiszeniu w cieple, słoiki należy wynieść do piwnicy. Kto kisił? Kto kisi ze mną??? Wyjdzie? :) Potrzebna jest duża miska albo garnek do wymieszania kapusty z solą. Potem - siup do słoików. Po zasoleniu kapusta znacznie zmniejsza objętość, tylko na początku wydaje się, że jest jej bardzo dużo. Potrzebne są słoiki różnej wielkości, w większości 0,5 l, zakrętki i woreczki z folii spożywczej by zabezpieczyć nakrętki przed rdzewieniem.   
 Można rzecz jasna kisić kapustę w ten sam sposób zostawiając ją w kamionkowym, dużym naczyniu.
Przez pierwsze dni kapusta ma niezbyt przyjemny zapach a i kolor na wierzchu nie jest zachęcający. Warstwę z wierzchu często trzeba zdjąć i wyrzucić, to naturalna rzecz. Teraz już to wiem, ale za pierwszym razem byłam przerażona, że wszystko poleci do kosza. Odkąd ją robię, uznaję, że to największe dobro z mojej spiżarni. Bigos, kapusta z grochem czy kapuśniak z domowej kapusty nie ma sobie równych. 



składniki: 

- 10 kg poszatkowanej kapusty
- 1 kg startej  marchewki (można pominąć)
- 17 dag soli kamiennej (najlepiej niejodowanej)
- kilkanaście listków laurowych (też niekoniecznie)

kto lubi, daje kminek i ziele angielskie

Do dużej miski, garnka czy np. plastikowego wiaderka nakładać ok. 10 cm kapusty, trochę soli, trochę marchewki i znów kapusta, sól, marchewka aż się skończą. Tak jest łatwiej wymieszać dobrze sól ze składnikami.
Wymieszać, ugnieść mocno i odstawić w ciepłe miejsce na tydzień. W trakcie kiszenia, trzonkiem długiej łyżki nakłuwać do dna dziury, by dać wyjście tworzącym się gazom. Raz, albo dwa dziennie. Wiadro czy miskę dobrze trzymać pod nakryte bawełnianą ściereczką.
Przygotować słoiki (najlepiej półlitrowe lub przynajmniej różnej wielkości, by wyciągać w razie potrzeby tylko tyle ile jest potrzebne np. na surówkę).
Jeśli wierzchnia warstwa zmieniła kolor na brązowy lub szary - zdjąć ją i wyrzucić.
Wziąć garść kapusty z marchewką, odcisnąć w rękach, ale nie z całej, męskiej siły, tylko tak by sok został w kapuście, i zapakować bardzo ciasno do słoików. Nakładać warstwami, każdą mocno dopychając ręką lub pałką tak, by nie zostawały wolne przestrzenie z powietrzem. Nałożyć kapusty do 3/4 wysokości słoika. Sok powstały przy wyciskaniu niech kapustę przykrywa.
Na wierzch każdego słoika nałożyć foliowy woreczek i zakręcić. Odstawić do chłodnej piwnicy.
Po 2 tygodniach a nawet wcześniej - jest gotowa.
Rzecz jasna - kapustę można, nie trzeba przekładać do słoików. Ugnieciona mocno, może kisić się i przechowywać w wiadrze czy plastikowej beczce. Nadmiar soku powstały po ugnieceniu można odlać.
Kapusta w początkowym etapie kiszenia ma niezbyt przyjemny zapach, to naturalne. No i nie jest taka biała jak sklepowa, często zakwaszana octem i wybielana. Jest szarawa i tak ma być:)   


 Mówię Wam - niebo na talerzu:)
      

19 komentarzy :

  1. zimą bardzo lubię podjadać kiszoną kapustę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj na pewno zrobię! może nie z 10 kg, ale z główki na próbę będzie akurat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Baby na bazarze powiadajo, ze marchewki do kiszenia lepiej nie dodawac. Marchewka ma sporo cukru i czasem lubi sobie sfermentowac w niewlasciwym kierunku... Ja nie lubie jak w "kapkiszu" jest za duzo marchewki, dozuje sobie swiaza, utarta w momencie robienia surowki. Listkow tez nie dodaje. Mam szklany sloj 5 litrowy ze zakretka i drewniany ubijak. sprobuje jutro z jednej glowki.
    Zabuell

    OdpowiedzUsuń
  4. Domowa pyszna!
    Mam ochotę ukisić...

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjemnością zjadłabym taką domową kiszoną kapustkę <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie sobie leży poszatkowana i posolona, niech trochę oklapnie to wepchnę w słój. Dziś biała, bo czerwona już się ukisiła i już jemy suróweczki. Pyszna jest. Nie mam piwnicy. Po procesie gwałtownego kiszenia wkładam słoiki do lodówki, więc mieszczą się tylko dwa, takie 3 litry.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniaturyzacja postępuje, kiedyś beczki, dziś słoiki ;-) Pyszna jest taka domowa kapusta kiszona!

    OdpowiedzUsuń
  8. Proszę powiedz mi, czy to wiaderko, miska bądź garnek mają być przykryte podczas tygodniowego leżakowania, czy kapusta ma sobie "oddychać" ? Pozdrawiam. Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, będę testować szwedzką kapustę, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)

      Usuń
    2. Melduję, że szwedzka kapusta dała radę ;), jest pyszna :)

      Usuń
    3. Meldunek odebrany, bardzo się cieszę:)

      Usuń
  9. Ja od razu po ugnieceniu daję do słoików i zostawiam w ciepłym miejscu na tydzień, dwa, aż się ukisi i potem pasteryzuję. Wiem, że nie trzeba, ale mam to juz sprawdzone. Zatrzymuję tym samym proces fermentacji i kapusta nie kwaśnieje coraz bardziej. Teraz wyciągam jeszcze zeszłoroczne słoiki i jest rewelacyjna, jakby świeżo zrobiona.
    pozdrawiam Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super. A pasteryzujesz ile czasu? i czy Ci nie kipi ze słoików na początku?

      Usuń
  10. a już kiszę 4 lata z rzędu w beczce glinianej dostałam w spadku po teściowej - jak ukiśnie przekładam do litrowych słoików i pasteryzuję daje się przechować około roku - jest pyszna. Ważne aby stała w chłodnym miejscu i aby kupować tę zimową jest wręcz słodka ale to już kwestia uczciwości sprzedawcy, Brat wielki fan kisi przez cały rok ważne tylko jest aby stała na początku procesu w cieple i to jest cała tajemnica- tej ze sklepu na oczy nie chcę widzieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tyle lat zmarnowałam, dopiero teraz ją odkryłam. To jest cymes nad cymesy!

      Usuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */