wtorek, 8 listopada 2016

Smarowidło do chleba. Rilettes z wieprzowiny

Mięsne, pyszne smarowidło do pajdy chleba z ogórkiem. Delikatne, mięciutkie, duszone aż do smarowności włókienka mięsa. Taka kromka po długim spacerze albo grabieniu liści w ogrodzie nie jest zła:)
Panie dbające o linię mogą zjeść pół przecież... A każdy student w akademiku chętnie przyjmie słoiczek takiego dobra, nie wierzę, że odmówi.
Specjał francuskiej kuchni można długo przechowywać w lodówce. Jeśli przygotuje się go więcej, pasteryzowanie w słoiczkach przedłuży mu datę ważności do dwóch miesięcy a tyndalizacja to już ho, ho i do sześciu bez potrzeby chłodzenia. Warto mieć zapasik na wypadek pojawienia się zapowiedzianych lub nie gości. Nikt marudzić i wybrzydzać nie będzie. Kroisz, wrzucasz do rondla i samo się robi, lubię ten sposób przygotowywania rzeczy. Tą samą metodą zrobi się mięso kury czy kaczki. Wytrawne lub półwytrawne wino w przepisie można pominąć. Ale jeśli się nie pomija, zyskuje się na smaku że ach! Alkohol wyparowuje w trakcie duszenia, bez obawy zatem o jazdę samochodem i o dzieci. 
Przed użyciem, rilettes należy potrzymać kilkanaście minut w pokojowej temperaturze by było lepiej smarowne.




składniki: 

- 600 g łopatki wieprzowej
- 300 g białego surowego boczku
- 15 g zwykłego smalcu
- 2 cebule
- 4 ząbki czosnku
- szklanka białego, wytrawnego lub półwytrawnego wina lub wody

- płaska łyżeczka soli, 1/2 łyżeczki cukru, 3 kulki ziela angielskiego, 3 ziarenka pieprzu, trzy goździki, 3 ziarenka jałowca, pół łyżeczki tymianku, kilka igieł rozmarynu  

Mięso i boczek pokroić w grubą kostkę. Przełożyć do rondla, dodać smalec, pokrojone na połówki cebule, smalec i całe, obrane ząbki czosnku. Przyprawy zawinąć w gazę i zawiązać sznurkiem, można tez je włożyć do metalowej kulki od zaparzania herbaty. Chodzi o to, by łatwo było je wyjąć. Wszystko posypać solą i cukrem. Zalać wszystko wodą do przykrycia mięsa. Zagotować, zmniejszyć ogień i wszytko dusić pod przykryciem na najmniejszym ogniu ok. 2 godziny.
Usunąć przyprawy, zalać wszystko winem i gotować jeszcze ok. 1,5 do dwóch godzin, aż mięso będzie bardzo, bardzo miękkie. Gdyby płynu pozostawało dużo, trzeba go odparować bez przykrycia, az zostanie mięso i tłuszcz.
Mięso porozrywać widelcem na włókna, wymieszać z tłuszczem i przekładać do słoików. Przechowywać w lodówce.   
      

Mówię Wam - niebo na talerzu :)

10 komentarzy :

  1. Oho, chyba muszę przygotować słoiczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jeszcze pytanie - czy biały surowy boczek, to słonina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ma na sobie więcej mięsa i dużo tłuszczu, prawie jak słonina. Taki jak do zwijania w rolady np tu - http://niebonatalerzu.blogspot.com/2014/03/biay-boczek-pieczony-rozpywajacy-sie-w.html

      Usuń
  3. Mmmm, ryjeta, trzeba zrobić. Ja w wolnowarze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł,muszę to zrobić!

    OdpowiedzUsuń
  5. A co z cebulą i czosnkiem ? Wyrzucamy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wyrzucam łupiny. Albo całość,jak rozleciana. Niektórzy wyrzucają całość.

      Usuń

Bardzo lubimy czytać Wasze komentarze!


Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
/* */